Jak to już parokrotnie w moim życiu bywało – wypisałem się.

Wypisałem się jak jakiś długopis albo ołówek, a nie z jakiejś partii. Wypisałem się i pisać mi się nie chce, albo nawet jak chce, to jednocześnie i nie chce i to nie chce jest silniejsze niż chce.

Życie odbywa się w cyklach, niektóre są dłuższe, inne króciutkie, ale wszystko ma to do siebie, że jest jak fala: raz jest się na wznoszącej, raz w dołku, na szczycie, na opadającej… I końca temu ni ma.

Czyli jeśli jest Ci dobrze, to ciesz się, ponieważ to chwilowe, a jak jest Ci źle, to nie martw się, ponieważ jest to chwilowe.

Rozkoszuj się tym co jest, niepisaniem, nieczytaniem, nieczekaniem na nic innego, niż to czego doświadczasz w tej chwili.